Szczyt trekkingowy - Narwanchochi w Gruzji

Za oryginalną nazwą “Narwanchochi” kryje się jeden z najmłodszych wulkanów Kaukazu a zarazem ciekawy i problematyczny (o czym dowiesz się w dalszej części artykułu) szczyt trekkingowy w Gruzji. Kształtny stożek, krater nie tknięty przez lodowiec a także spore ilości wulkanicznego żużlu na stokach niezbicie świadczą o tym, że Narwanchochi po raz ostatni dał czadu nie dalej niż kilkanaście tysięcy lat temu. Stety lub niestety dziś wulkan nie przejawia żadnej aktywności. Dno krateru pokrywa gruz, nie widać ekshalacji, nie wyczułem też swądu siarki.

Narwanchoch z północnego-wschodu, szczyt trekkingowy w Gruzji

Dziurawy stożek wulkanu Narwanchochi najlepiej prezentuje się z północnego-wschodu (na zdjęciu). Z naszego obozu droga na szczyt była łatwa orientacyjnie i startowaliśmy z wyższego pułapu niż równiny otaczające górę z trzech pozostałych kierunków.

Klasyczny wulkan

Krater jest na tyle duży i regularny, że wypatrzyłem go nawet na zdjęciu satelitarnym w serwisie Google Maps. Nie będę ukrywał, że właśnie ten fakt przesądził o dopisaniu Narwanchochi do planu eksploracji wulkanicznego Płaskowyżu Keli. Decyzja okazała się trafna, bo Narwanchochi w pełni spełnił moje oczekiwania. Jest to góra całkiem urodziwa, ciemne barwy skał nadają niepowtarzalnego klimatu, krater robi wrażenie, widoki na okolicę wyborne, a i wejście nań nie nastręcza większych problemów. Czegóż chcieć więcej?

Krater Narwanchochi - Narvankhokhi

Człowiek i krater Narwanchochi (Narvankhokhi). Znam jeszcze tylko 4 inne wulkany w Gruzji, które mogą pochwalić się wyraźnym kraterem. Jak na razie nie zajrzałem do dwóch z nich (Szawnabada i Tawkwetili w G. Samsarskich). Póki co, w moim subiektywnym rankingu urody gruzińskich kraterów prowadzi właśnie Narwanchochi.

[quote style=”default” cite=”” url=”” class=””]Dobrze Ci radzę – powstrzymaj się przed wchodzeniem w strefę okupowaną(!), mimo niemal zupełnego braku śladów człowieka w tym rejonie. Perspektywa trafienia do aresztu w krainie, gdzie prawo jest pojęciem względnym a polskie możliwości konsularne ograniczone, powinna powstrzymywać ewentualnych śmiałków przed zapuszczaniem się w głąb strefy okupowanej.[/quote]

Uśpione wulkany i zamrożone konflikty

Ano chciałoby się, żeby tak atrakcyjny cel górskich wędrówek leżał w mniej problematycznym miejscu… Tymczasem Narwanchochi znajduje się w centralnej części Płaskowyżu Keli, po którym wije się niewidzialna granica wirtualnego państwa zwanego Republiką Południowej Osetii. Jakby tego było mało, krater Narwanchochi jest przecięty tą linią na pół. W realu, do zachodniej polowy wulkanu rości sobie prawo Kreml, który de facto anektował tereny zniesionego już ponad 20 lat Południowoosetyjskiego obwodu Autonomicznego. Można powiedzieć, że to jednocześnie szczyt trekkingowy Gruzji i parapaństwa osetyjskiego.

W zachodnim łuku krawędzi krateru tkwi nawet drąg ze strzępami flagi nie istniejącego w prawie i praktyce państwa (z Osetią jak z Dombasem – niby to byty suwerenne a w praktyce części Rosji). Wprawdzie nie ma na wulkanie żadnego posterunku i da się obejść krawędź krateru dookoła, ale generalnie wędrówki w bliskim sąsiedztwie strefy zamrożonego konfliktu wiążą się z podwyższonym stężeniem adrenaliny.

flaga-osetii-południowej-gruzja

Obchodząc dookoła krater natknąłem się na drąg ze strzępami kolorowych tkanin. Dopiero po zejściu olśniło mnie, że to przecież resztki flagi parapaństwa stworzonego przez Moskwę. Kij z flagą tzw. Południowej Osetii sterczy w południowo-zachodniej części krawędzi okalającej krater Narwanchochi.

Trekking z duszą na ramieniu

Aby dojść do Narwanchochi musisz mieć oczy i uszy szeroko otwarte i posługiwać się geolokalizacją, by nie przekroczyć “granicy”. Ponadto nie możesz dać się uwieść nęcącym widokom, które zachęcają do odwiedzenia pięknych jezior i szczytów “po drugiej stronie”. A kiedy masz Narwanchochi pod swymi stopami i patrzysz na turkusową wstęgę Keli – jednego z najpiękniejszych i największych jezior Kaukazu – to nie łatwo zdławić w sobie pokusę szybkiego skoku w bok, na odległość raptem półtorej kilometra, które dzieli Cię od jego brzegów. Dobrze Ci radzę – powstrzymaj się przed wchodzeniem w strefę okupowaną(!), mimo niemal zupełnego braku śladów człowieka w tym rejonie. Perspektywa trafienia do aresztu w krainie, gdzie prawo jest pojęciem względnym a polskie możliwości konsularne ograniczone, powinna powstrzymywać ewentualnych śmiałków przed zapuszczaniem się w głąb strefy okupowanej.

Jezioro Keli

Takie widoki kuszą. Wydaje się, że skoro nie widać ludzi a do jeziora z wulkanu jest ledwie 1,5 km to nic się nie stanie jeśli zrobimy Putinowi psikusa i wyskoczymy na chwilę, by dotknąć zagrabionych skarbów. Jednak rozsądek ostatecznie wygrywa i urzekające Jezioro Keli podziwiamy jedynie z bezpiecznej odległości.

Kiedy najlepiej wędrować?

Położenie Narwanchochi to nie tylko komplikacje polityczne, ale również wyzwanie przyrodnicze. Po pierwsze musisz poświęcić co najmniej dzień (a z ciężkim plecakiem prawie dwa), by dotrzeć do stóp góry. Po drugie jego wysokość i wysokogórskie plateau mocno zawężają okres sprzyjających warunków do trekkingu. Rozlegle płaty śniegu zalegają tam do końca czerwca a zimowo robi się w październiku.

Narwanchochi - wejście

Narwanchochi to przyjemny szczyt trekkingowy. Wyzwaniem jest odległość od cywilizacji i kwestie bezpieczeństwa, ale nie sama droga na szczyt. Wejście nie jest okupione krwią, potem i łzami.

Jak skutecznie atakować ten specyficzny szczyt trekkingowy w Gruzji?

Narwanchochi jest wysoką i niską gorą jednocześnie. Jego najwyższe wierzchołki dzieli od poziomu morza aż 3247 m. Z drugiej strony wyrasta on z wulkanicznego płaskowyżu, co sprawia, że wznosi się zaledwie 330 m nad przyległy teren.

Na Narwanchochi wchodziłem po jego północno-wschodnich stokach. Było dość stromo a grunt sypki i grząski lecz na szczęście podejście na szczyt nie jest długie. Dość dobrym pomysłem wydaje się także atak od południa lub południowego wschodu.  Obozowałem ze swoją ekipą nad małym oczkiem wodnym, w dolince biegnącej po północno-wschodniej stronie wulkanu.

Schodzenie z Narwanchochi

Na zdjęciu widać bezimienne jeziorka. W środkowym kąpaliśmy się. Temperatura i przejrzystość wody jak w chorwackim Adriatyku tyle, że bez tłumu ludzi i jeżowców:-) Trekking w Gruzji nie jedno ma imię. Wchodzenie na wulkany jest tylko jednym, ale jakże ciekawym przejawem turystyki górskiej na gruzińskim Kaukazie. Widok w kierunku południowo-wschodnim.

Widoki, widoki i jeszcze raz widoki…

Z Nienarachowani roztaczają się wspaniałe panoramy w każdym kierunku. To najlepszy punkt widokowy do podziwiania południowej części wulkanicznego Płaskowyżu Keli. Przy dobrej pogodzie w zasięgu wzroku znajdują się m.in. kurort Gudauri, masyw Czauchi a nawet Tebulosmta, czyli najwyższy szczyt Czeczeni, Chewsuretii i Tuszetii. W kierunku zachodnim prężą się w oddali wysokie, zlodzone pasma czterotysięczników. Na północy plejada wulkanicznych gwiazd – Szerchota, Kazbek, Chorisar i Keli.

Góra Narwanchochi - szczyt trekkingowy w Gruzji

I na koniec jeszcze raz krater wulkanu Narwanchochi, ale tym razem widziany od południa. Po prawej, w kierunku połnocno-wschodnim widać stożek Keli oraz sąsiadkę Kazbeka – prawie pięciotysięczną Dżimarę.

Udostępnij:
Napisane przez Krzysztof Dąbrowski
Krzysztof Dąbrowski