Trekking w Gruzji nad Jeziorem Kelicadi

Dalczego “błękitna nerka”? Bo takie właśnie skojarzenia przychodzą mi myśl kiedy podziwiam taflę Jeziora Kelicadi z okolicznych szczytów i przełęczy. Pewnie jego kształt był kiedyś bardziej owalny, aż do momentu, w którym wyrósł stożek wulkanu Szerchota i zajął część jeziora.

[quote style="default" cite="" url="" class=""]Atrakcyjność trekkingu nad Jezioro Kelicadi (Kelitsadi Lake) bierze się nie tylko z mozaiki barw. Oko cieszą też rozmaite kształty gór. Szerchota to klasycznie regularny stożek o gładkiej powierzchni. Tymczasem wulkaniczna kopuła sąsiedniego Chorisara przypomina jeża, który zamiast kolców nosi na swoim grzbiecie tysiące ostrych turni i turniczek.[/quote]

Kelicadi i Kaukaz Wielki

Z wysokiej przełęczy pod szczytem Lagatisari Jezioro Kelicadi jawi się właśnie jako wielka błękitna nerka.

Jeśli już o barwach mowa to muszę przyznać, że zawsze uderzają mnie kontrasty tego miejsca. Jezioro Kelicadi najczęściej mieni się odmianami błękitu, skały Szerchoty zawsze prezentują mozaikę pomarańczy, bieli i czerni, okoliczne grzbiety są sinoszare, ale z zielonym dywanem traw. Całości dopełnia ciemna czerwień wulkanu Chorisar. Coś wspaniałego i oryginalnego zarazem! Takich widoków nie znajdziesz w Alpach (bo nie ma tam wulkanicznych stożków przeglądających się w jeziorach) a i na Kaukazie jest to rzadki widok. Jak widać trekking w Gruzji ma nie jedno ciekawe oblicze.

Jezioro Kelicadi

Jezioro Kelicadi ma specyficzny kształt. Jak dla mnie wygląda na “błękitną nerkę”.

Atrakcyjność trekkingu nad Jezioro Kelicadi bierze się nie tylko z mozaiki barw. Oko cieszą też rozmaite kształty gór. Szerchota to klasycznie regularny stożek o gładkiej powierzchni. Tymczasem wulkaniczna kopuła sąsiedniego Chorisara przypomina jeża, który zamiast kolców nosi na swoim grzbiecie tysiące ostrych turni i turniczek. Natomiast grzbiety osłaniające Jezioro Kekicadi od północnego-zachodu tworzą stromy amfiteatr, którego najwyższe trybuny to poszarpane turnie. Całości dopełnia złowrogi ząb,czyli imponująca turnia szczytu Lagatisari (3720 m n.p.m.) stercząca po przeciwnej niż wulkan Szerchota stronie jeziora. Również w kierunku wschodnim widać postrzępiony grzbiet osadowy. To fragment Pasma Głównego z widocznym szczytem trekkingowym Dedaena (3488 m n.p.m.).

Czy jeszcze mało byś poczuł nieodpartą chęć treku nad Kelicadi? W takim razie dodam, że właśnie tam możesz odpocząć od tłumów, które latem przewalają się między miastem Stepancminda a Lodowcem Gergeti. Wędrując w te okolice masz małe szanse na spotkanie innego człowieka lub zorganizowanej grupy. Jeśli już nawet ktoś się napatoczy na tym pustkowiu to spotkanie raczej będzie szansą na wymianę pomocnych informacji o szlaku niż zagrożeniem dla spokojnego kontemplowania gór.

Jak dotrzeć nad Jezioro Kelicadi?

Do wód Kelicadi prowadzą 3 główne bramy. Północna przez Przełęcz Esikomi (3440 m n.p.m.). Wschodnia przez obniżenie między Szerchotą a Chorisarem. Południowa przez przełęcz oddzielającą Szerchotę od sąsiedniego bezimiennego jeziora. Najczęściej wybieraną opcją jest przejście z Doliny Truso przez Przełęcz Esikomi do brzegów Kelicadi, a następnie na wschód Przełęczą Chorisar, by potem schodzić w okolice wioski Okrokana.

Cała trasa obfituje w fantastyczne widoki i różnorodne krajobrazy, zaś Jezioro Kelicadi jest taką wisienką na torcie. Kompletnie brakuje oznakowań czy wydeptanej ścieżki, więc mogą pojawić się trudności z orientacją w razie pochmurnej pogody. Z kolei przy braku chmur nie powinno być większych problemów z kierunkiem wedrówki dla kogoś trzymającego w ręku mapę w skali 1:50 000 lub większej.

Trekking w Gruzji pozwala odkrywać praktycznie nieznane miejsca. Nawet dla miejscowych.

Praktyczne wskazówki

Najwygodniejszą miejscówką do biwakowania nad Jeziorem Kelicadi są północno-wschodnie brzegi. Znajdziesz tam sporo równego terenu pokrytego trawą a w razie deszczu  nie musisz martwić się o podtopienie namiotu. Ponadto w pobliżu nie brakuje ustronnych miejsc na toaletę co jest istotne w otwartej przestrzeni, pozbawionej drzew. Jednak nie ma róży bez kolców i do pełni biwakowego szczęścia brakuje wody. Tę znajdziesz dokładnie po przeciwnej stronie jeziora. Spacer po wodę w obie strony zajmuje jakieś 30 min. Z własnego doświadczenia wiem, że jest to czysta przyjemność – chodzisz po płaskim, zamiast pod nogi patrzysz na okoliczne góry i taflę Jeziora Kelicadi. Słowem czysta przyjemność i miła odmiana po dźwiganiu ciężkiego plecora w drodze nad te jezioro. A jeśli połączyć “wyprawę po wodę” ze zdjęciami to już pełnia górskiego szczęścia!

Jezioro Kelicadi leży na wysokości aż 3062 m n.p.m. Z tej racji wolne od lodu ma jedynie w pełni lata. Sierpniowa kąpiel w nim  nie powoduje odmrożeń i sinego przebarwienia skóry, skądinąd miło pomoczyć swoje ciało doświadczone przecież urokami forsownego trekkingu, bez którego nie sposób dotrzeć w to miejsce. O jakość wody możesz być spokojny. Wprawdzie brakuje mu częstej wymiany wód, ale spora objętość jego misy, srogi klimat i  brak zanieczyszczeń zapewniają krystaliczną toń nawet latem.

Niektórzy wolą biwakować po zachodniej stronie jeziora. Nawet znajdziesz tam “polowe kuchnie” wykonane z plyt skalnych. Jednak z tego kierunku mogą spływać wody w czasie silnych opadów, więc my woleliśmy rozbić się w pobliżu północno-wschodnich brzegów.

Kiedy jest dobry czas na odwiedziny Jeziora Kelicadi?

Nie wcześniej niż w lipcu i nie później niż we wrześniu. Najlepiej zawęzić ten sezon przez odpuszczenie sobie pierwszej połowy lipca i drugiej połowy września. Jeszcze na początku lipca mogą zalegać liczne płaty starego śniegu nad samym jeziorem oraz na szlakach doń prowadzących. Natomiast druga połowa września wiąże się z podwyższonym ryzykiem złej pogody i pierwszych śniegów.

Trekking w Gruzji

Po lewej turnia Lagatisari (3720 m) a w dole Jezioro Kelicadi. Zdjęcie z kamery sportowej.

Jezioro Kelicadi w Gruzji - Kelitsadi Lake in Georgia

Okoliczne pasma przeglądają się w spokojnej tafli Jeziora Kelicadi. Na poranny trekking jego brzegiem warto wziąć aparat.

Jezioro Kelicadi w otoczeniu wulkanów

Błękitna tafla Jeziora Kelicadi pięknie odcina się od barw okolicznych skał.

 

 

Udostępnij:
Napisane przez Krzysztof Dąbrowski
Krzysztof Dąbrowski